Nasi uczniowie ponownie w Tatrach PDF Drukuj Email
Wpisany przez Łukasz Rosiak   
wtorek, 20 czerwca 2017 21:53

gs_IMG_20170607_102219W dniach 04-10 czerwca bieżącego roku odbyła się piąta, w historii suskiego gimnazjum, wycieczka w Tatry Wysokie i Tatry Zachodnie. Uczniowie z klas Ic, Id, Ie, IIIf i IIIc wybrali się na południe Polski pod opieką dwójki nauczycieli: Pana Łukasza Rosiaka i Pani Izabeli Prus.

argaiv1285

 


galeria zdjęć


Wysokogórskie szlaki pokonywaliśmy wraz z przemiłym przewodnikiem tatrzańskim, Panem Wiktorem Wąsowiczem, dla którego była to już czwarta wycieczka w naszym towarzystwie.

 

Pierwszy dzień zaskoczył nas pochmurną i mglistą pogodą, przez co nie wszystkie widoki były aż tak okazałe jak się tego spodziewaliśmy. Mimo to dotarliśmy na Halę Gąsiennicową, gdzie podeszliśmy do skąpanego we mgle Czarnego Stawu Gąsiennicowego, przeszliśmy przez szlak Małego Kościelca i Przełęcz Karb. Przez moment pogoda sprawiła nam miłą niespodziankę, serwując chwilę Słońca i wiatru, który rozwiał mgłę, ukazując ścianę potężnego Kościelca. Następnie zeszliśmy na nocleg do słynnego schroniska "Murowaniec". Rano, podczas śniadania, okazało się, że tego samego dnia co my, do schroniska zawitał również znany polski himalaista – Ryszard Pawłowski.

 

Dzień drugi przywitał nas słoneczną pogodą. Cały tarzański majestat odsłonił się nam jak na dłoni. Dzień ten upłynął nam na maszerowaniu do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Szlak był dość długi i równie ciekawy. Krajobrazy zmieniały się jak w kalejdoskopie, lasy, kosodrzewiny, hale i turnie w oddali, mchy i porosty i znów lasy .... W końcu, mijając burzliwe tego dnia Wodogrzmoty Mickiewicza, przemierzając Dolinę Roztoki, dotarliśmy do najwyżej w Polsce położonego schroniska górskiego (1670 m n.p.m.). Wieczorem stanęliśmy jeszcze pod najwyższym tatrzańskim wodospadem – Wielka Siklawa. W nocy nad doliną przeszła burza, wiatr huczał niesamowicie, dach schroniska trzeszczał w posadach, podczas gdy niektórzy, najwytrwalsi, w pustych korytarzach schroniska szukali śladów wi-fi .....

 

Trzeciego dnia nieco zmieniliśmy harmonogram wycieczki i zamiast od razu schodzić Doliną Roztoki, zdecydowaliśmy się na przejście przez góry do Morskiego Oka. Wizytę o tej porze roku, w tym słynnym schronisku, można porównać jedynie do wizyty w McDonaldzie na Krupówkach. Widok na Mięguszowieckie Szczyty, Rysy i turnię Mnicha jest za to zawsze bezcenny. Udało nam się zaliczyć szybki wyskok nad Czarny Staw pod Rysami, po czym zeszliśmy do Palenicy Białczańskiej, skąd udaliśmy się do Zakopanego. W Zakopanem załapaliśmy się na ostatni kurs wyciągiem z Polany Szymoszkowej na Gubałówkę. Poszperaliśmy w sklepikach na zatłoczonych Krupówkach, po czym dojechaliśmy do naszego ośrodka wczasowego w Stasikówce.

 

Dzień czwarty to Dolina Kościeliska i zwiedzanie jaskiń. Zaczęliśmy tradycyjnie od Jaskini Mroźnej. Następnie grupa najwytrwalszych grotołazów spróbowała swoich sił we wspinaczce po łańcuchach i przeszła skocznie przez Jasknię Raptawicką, a nstępnie przecisnęła się przez Jaskinię Mylną. Zwiedziliśmy również Wąwóz Kraków, z którego wydostaliśmy się wspinając się po łańcuchu z Jaskini Smocza Jama. Na koniec krótka wizyta w schronisku na Hali Ornak. Trochę tłoku, trochę śmiechu...i powrót do Kir, skąd pojechaliśmy do Stasikówki. Wieczorem odbył się wycieczkowy konkurs wiedzy o Tatrach, w którym wyróżnionych zostało kilkoro uczniów: Magdalena Prus, Adrianna Kniaź, Julia Krysteki Julia Kaminiecka.

 

Dzień piąty. Dzień ostatni, ale za to jaki ..... Wystartowaliśmy kolejką górską z Kuźnic i po około dwudziestu minutach byliśmy na Kasprowym Wierchu. Pogoda od kilku dni rozpieszczała nas i nie inaczej było tego dnia. Maszerowaliśmy przez Tatry Zachodnie w kierunku Giewontu, osiągając po drodze Kopę Kondracką (2005 m n.p.m.), która była naszym tegorocznym wycieczkowym rekordem wysokości.

Podejście na szczyt słynnego Giewontu ułatwiły nam wczepione w skałę, liczne łańcuchy, natomiast zejście po śliskich wapieniach każdy uprawiał na swój sposób, ... było śmiesznie .... . Po zejściu z Giewontu odwiedziliśmy jeszcze najmniejsze schronisko w polskich Tatrach, na Hali Kondratowej. Po szybkim posiłku dotarliśmy do Kuźnic, skąd lokalnym busem wróciliśmy do Stasikówki na obiad.

 

Podsumowując, wszyscy uczestnicy dali z siebie naprawdę wiele, a może i dużo więcej .... Wygrali ze swoimi słabościami, lękami i kontuzjami, ... dali radę.

 

W godzinach wieczornych wyruszyliśmy w powrotną podróż na północ ......

 

gs_DSCF5839

 

gs_DSCF6378

 

gs_DSCF6923

 

gs_DSCF7235

 

gs_DSCF7967

 

gs_IMG_20170607_102219